LITERATURA SZTUKA FILOZOFIA ESEJE RECENZJE FELIETONY WIERSZE OPOWIADANIA
______________________________________________________________________

Felieton: Igor Wieczorek OCALIĆ ANTYUTOPIĘ


Jeszcze kilkanaście lat temu wydawało się oczywiste, że burzliwy romans literatury z nauką nigdy nie będzie związkiem równoprawnym. O ile literatura spod znaku „Science Fiction” większość swoich motywów czerpała z futurologii, o tyle futurologia i inne, bardziej praktyczne dziedziny nauki, stroniły od literatury. Nikt rozsądny nie zgodziłby się przecież z twierdzeniem, że lądowanie ludzi na księżycu było możliwe dzięki literackiej wizji Juliusza Verne’a, a powstanie humanoidalnych robotów zawdzięczamy wyobraźni Mary Shelley.

Wkład pisarzy w rozwój nauki ograniczał się wyłącznie do sfery terminologii. I tak na przykład funkcjonujący do dziś we wszystkich naukach technicznych termin Robot pochodzi od czeskiego słowa robota. Wymyślony i spopularyzowany został przez Karela Čapka, jednego z pionierów fantastyki naukowej. Natomiast termin Pozytron wprowadzony został do fizyki przez innego mistrza fantastyki, Isaaca Asimova. Zdecydowanym pionierem urzeczywistniania literackiej fantazji w naukowych badaniach aplikacyjnych okazał się dopiero Arthur C. Clarke, autor słynnej „Odyseji Kosmicznej”. Opracowane przez niego w 1945 r. studium na temat orbitalnego systemu łączności radiowej aż przez dwanaście lat spełniało wszelkie wymogi stawiane literaturze SF i zdecydowana większość naukowców uznawała je za utopię. Jednak w 1958r. wizja A. Clarka doczekała się praktycznej realizacji, a on sam uznany został za ojca techniki satelitarnej. W wielu opracowaniach technicznych wymyślona przez niego orbita geostacjonarna nosi nazwę „Orbity Clarka”.

W miarę upływu czasu wpływ literackich fantazji na praktykę naukową wyraźnie przybiera na sile. Kilka miesięcy temu cały świat obiegła informacja o tym, że specjaliści z amerykańskiej agencji ds. rozwoju nowych technologii DARPA opracowują prototyp cybernetycznego owada szpiegowskiego, którego pierwszym projektantem jest Thomas A. Eeaston, autor kilku głośnych powieści science fiction. Ponieważ konstruowane od dawna w wielu laboratoriach naukowych owadokształtne i wężokształtne roboty nie spełniają pokładanych w nich nadziei, specjaliści z DARPA postanowili „ożywić” cybernetycznego chrząszcza opisanego przez T.A.Eastona w powieści „Sparrowhawh”. Zamiast tracić czas i pieniądze na konstruowanie kosztownych robotów - węży, które potrafią wić się przez trawę i przepływać stawy, ale nie potrafią przemieszczać się wewnątrz rur, zamiast wzbijać w powietrze maleńkie roboty – muchy, które spadają na ziemię po kilku godzinach lotu, specjaliści z DARPA postanowili umieścić miniaturowy zespół elektronicznych elementów wewnątrz żywego owada, a następnie kierować jego ruchami za pomocą fal radiowych.

Wiele wskazuje na to, że ten śmiały eksperyment zakończy się pełnym sukcesem i cybernetyczny chrząszcz – szpieg już wkrótce wkroczy do akcji w Iraku i Afganistanie. Wyposażony w minikamerę i mikrofon będzie szpiegował talibów. Jego największą zaletą będzie umiejętność działania w miejscach szczególnie niebezpiecznych i niedostępnych dla człowieka, takich jak jaskinie, bunkry i miejsca skażone radioaktywnie.

Czy ten niewątpliwy sukces cybernetyki będzie również sukcesem literatury SF? Szczerze mówiąc, mocno w to wątpię. I to nie tylko dlatego, że - jak słusznie zauważył Arthur C. Clarke - „Fantastyka naukowa jest tym, co nie może się zdarzyć – na szczęście”. Chodzi o coś więcej. Chodzi o to, że jedną z największych zalet fantastyki naukowej jest jej antyutopijny charakter. Nie kochamy jej przecież za to, że pozwala nam snuć marzenia o nowym, wspaniałym świecie, ale za to, że pomaga nam demaskować absurdalny i okrutny charakter utopijnych projektów.

Ambicją Karela Čapka nie było przecież doprowadzenie do rozkwitu robotyki, ani – tym bardziej - wniesienie swojego wkładu w rozwój wojskowej cybernetyki, a wręcz przeciwnie – udzielenie srogiej przestrogi przed świadomym użyciem nauki i techniki w służbie wojny. Niektórzy twórcy najnowszej generacji robotów najwyraźniej zdają sobie z tego sprawę, czego dowodem jest fakt, że podczas oficjalnej wizyty premiera Japonii w Czechach towarzyszący mu humanoidalny robot Asimo przedstawił się jako ambasador dobrej woli wszystkich robotów i złożył pod pomnikiem K. Čapka bukiet kwiatów. To bardzo dobry prognostyk, bo gdyby społeczna funkcja literatury SF ograniczona została do funkcji czysto użytkowej, gdyby rola pisarza SF sprowadzona została do roli projektanta cybernetycznych owadów i węży, to świat zmieniłby się nie do poznania. I nie byłaby to zmiana na lepsze.