LITERATURA SZTUKA FILOZOFIA ESEJE RECENZJE FELIETONY WIERSZE OPOWIADANIA
______________________________________________________________________

Felieton: Igor Wieczorek KOSTROWICKI MAŁO ZNANY


W szkołach uczono mnie, że Guillaume Apollinaire był ekscentrycznym poetą, który rysował z liter zegarki, krawaty i tym podobne akcesoria. Nie wspominano o tym, że był prekursorem surrealizmu i… pornografii. Natomiast specjaliści z Agencji Wydawniczej Egros, która w 1994r. opublikowała pornograficzną powieść Apollinaire’a nie wspomnieli ani słowem o tym, że jej znakomity autor był również wybitnym Polakiem. Jego prawdziwe nazwisko brzmiało Kostrowicki, a polskich akcentów w jego twórczości nie brakuje.

Na przykład główny bohater powieści pt.”Jedenaście tysięcy pałek”, niejaki Mony, odbywa stosunek płciowy ze wspaniałą dziwką, która wyznaje mu, że jest córką polskiego rewolucjonisty, Jana Moreńskiego. Bezczelny Mony mówi jej wtedy, że „Polacy to nieudolne pijaki, które w kółko fabrykują bomby i sprawiają, że cała nasza planeta nie nadaje się do zamieszkiwania”. – To prawda – odpowiada Polka – że moi ziomkowie są ludźmi nieco swawolnymi, lecz niech im oddadzą ojczyznę, niech im pozwolą mówić ich własnym językiem, a Polska znów stanie się krajem rycerskiego honoru, luksusu i pięknych kobiet -

Nigdy nie wierzyłem wizjonerom. Nie wierzę nawet poetom, którzy twierdzą, że natchnienie poetyckie jest formą jasnowidzenia. Twórczość Kostrowickiego osłabia moją niewiarę. Już w roku 1908 ten dziwny człowiek usiłował podnieść zjawisko snu do rangi problemu naukowego. Zacierająca się od wielu lat granica między psychologią głębi a mistyką świadczy dobitnie o wadze tych usiłowań. Kostrowicki wieścił również zwycięstwo kina nad sztuką słowa. Nie można chyba zaprzeczyć, że jego proroctwo się spełnia. Jeżeli chodzi o „nieudolnych pijaków, którzy w kólko fabrykują bomby”, sprawa nie jest aż tak oczywista. Wystarczy jednak uświadomić sobie fakt, że wydajność pracy w Polsce jest bez porównania niższa niż w innych cywilizowanych krajach, a polska kultura picia jest chyba równie bogata, co asortyment petard najsłynniejszego bombiarza dwudziestego wieku – Teda Kaczyńskiego, aby przyznać Kostrowickiemu odrobinę racji.

Obecność naszego kraju w Unii Europejskiej i uroda naszych dziewczyn świadczą niezbicie o tym, że odzyskujemy stopniowo renomę „kraju luksusu i pięknych kobiet”.Z „rycerskim honorem” jest chyba trochę gorzej, ale to określenie padło przecież z ust dziwki, której „anielska twarz tężała, zaś czoło zdawało się chmurzyć, jakby od przepływającego obłoku niewybaczalnych zboczeń”.

Bardzo dziwi mnie fakt, że Guillaume Apollinaire, czyli Wilhelm Apolinary Kostrowicki, syn polskiej arystokratki, czołowy przedstawiciel cyganerii paryskiej, prekursor wielu prądów współczesnej sztuki, twórca terminu „surrealizm”, wybitny poeta, eseista i krytyk sztuki, odchodzi w polską niepamięć. Naszą najlepszą pracą na jego temat pozostaje wciąż opublikowana w 1972 roku monografia pt. ”Apollinaire” autorstwa Julii Hartwig. Czym sobie na to zasłużył ? Czyżby nie kochał ojczyzny? Przecież już w wieku 34 lat w liście do ukochanej napisał : „Trzeba nam teraz wszystkiej energii, zwłaszcza energii polskiej. Moja Polska to kraj, który najbardziej ucierpiał od wojny. Gdyby moje poświęcenie mogło go uratować, chętnie bym się posłużył moim wielkim kanonierskim batem. Jesteśmy najszlachetniejszą i najbardziej nieszczęśliwą, ale i najdzielniejszą rasą świata. Nie trzeba kłamać swojej krwi”. Czyżby kłamał swej krwi? Nic na to nie wskazuje.

Niezapomniany malarz, Franciszek Starowieyski, zauważył w swoich wspomnieniach, że „Apollinare miał w głębi duszy polską świadomość, dlatego polskie tłumaczenia jego wierszy brzmią lepiej niż francuski oryginał. W encyklopedii nazywa się go poetą francuskim polskiego pochodzenia. Rodzina Apolinarego Kostrowickiego mieszka do dziś na Saskiej Kępie”. O co więc chodzi? Nie wiem.