LITERATURA SZTUKA FILOZOFIA ESEJE RECENZJE FELIETONY WIERSZE OPOWIADANIA
______________________________________________________________________

Esej: Krzysztof Jurecki WSZYSTKO JEST GODNE POEZJI I FOTOGRAFII



W ramach przekroczenia oprogramowania aparatu według koncepcji Villema Flussera, fotograf może stwarzać różnego rodzaju eksperymenty, które mają „wyrwać” go, ale także i widza, z podstawowej zasady „tu i teraz”. Taką metodą posługuje się kilku polskich fotografów, którzy korzystają z zasady podwójnej ekspozycji. Najdłużej prace wywodzące się z konceptualizmu i minimal-artu wykonuje Grzegorz Zygier. Ale w innej tradycji działają od pewnego czasu Leszek Żurek i Tomasz Sobieraj. Ten pierwszy inspiruje się słynną koncepcją powidoku Władysława Strzemińskiego, która w dalszym ciągu może się rozwijać rezygnując z kolorystycznego nastawienia.

Jak przedstawia się koncepcja Obiektów banalnych Tomasza Sobieraja? Równoległą do fotografii, a czasami pierwszą formą pracy duchowej artysty jest poezja i proza. Dlatego interpretacji niektórych jego cykli fotograficznych można poszukiwać w literaturze. Nakładanie dwóch obrazów można łączyć z poetyką snu wraz z jego płynnością i nieokreślonością. Ale trzeba zaznaczyć, że sny mogą mieć także znaczenie archetypiczne i być wyraziste.

Poetyckie obrazy Tomasza Sobieraja przypominają oczywiście o zasadzie fotomontażu wraz z jego surrealistyczną stylistyką, która jest tu zaznaczona. Jest to łączenie dwóch realności, ale także iluzji i wyrafinowanego operowania zminimalizowaną perspektywą kulisową.

Obrazy mogą się przenikać w swej poetyce form, choć częściej dominuje jeden motyw o przesłaniu symbolicznym. Jest nim np. deska sedesowa, która przypuszczalnie pozostanie przez tysiące lat jako znak naszej cywilizacji. Można powiedzieć – niestety! Okulary, tarka do prania, fragment kapliczki z religijną figurą, trywialne narzędzie, jakim jest łopata. Zatem wszystko jest godne poezji i fotografii. Wola artystyczna połączona z siłą natury w formie zjawisk przyrodniczych, jak szron, powoduje, że praktycznie każdy trywialny motyw może stać się bytem artystycznym, świadczącym przede wszystkim o naszym marnym życiu postrzeganym z pozycji człowieka, nie zaś natury, która rządzi się własnymi prawami. Cykl Obiekty banalne nie jest dla mnie optymistyczny, gdyż nakładane obrazy wprowadzają poczucie chaosu. Zauważalna jest tylko niewielka doza boskiej symetrii.

Jaką filozofię sztuki reprezentuje ten cykl? A raczej jaka filozofia poprzez niego się wyraża? Jest to egzystencjalizm wraz z rozpadaniem się życia, a nawet jego upadkiem. Dla mnie, choć może się mylę, to egzystencjalizm według Jean Paul Satre’a, ale z odrobiną chrześcijańskiej melancholii, a może i nadziei, choć ta pojawia się niezwykle rzadko.

Cykl ten, poza ewidentnymi związkami z poezją, co interesujące, jest także malarski w swej strukturze. Niektóre zdjęcia są bardzo wyrafinowane, jeśli patrzeć na nie od strony operowania linią i gmatwaniną formy rozsadzającej ramy fotografii. Dzięki temu jest bardzo współczesny, pasujący do trafnego określenia Wolfganga Welscha „nasza postmodernistyczna moderna”. Nie widzimy w niej ani horyzontu zdarzeń, ani upływającej i zmiennej historii, a oglądamy tylko nakładające się nostalgiczne obrazy, które są oczywiście opowieścią o nas samych, posługującą się resztkami po naszej cywilizacji pokazywanymi na zasadzie surrealistycznego „obiektu znalezionego” (objet trouvé). W tym melancholijnym nastawieniu, kiedy oglądamy banalne okruchy naszej egzystencji, nie słychać krzyku rozpaczy. Nie ma też nadziei. Wszystko ulega dyfuzji i ostatecznemu rozpadowi lub czasowemu zamrożeniu. Jedynym zwycięzcą może okazać się natura! Ona pozostanie jako świadectwo po naszej cywilizacji – o ile przeżyje!


Tekst pochodzi z katalogu wystawy Tomasza Sobieraja Banal Objects; Fotoseptiembre USA - SAFOTO, Instituto Cultural de México, San Antonio, USA, 2011.