LITERATURA SZTUKA FILOZOFIA ESEJE RECENZJE FELIETONY WIERSZE OPOWIADANIA
______________________________________________________________________

Fotografia: Krzysztof Jurecki DO ŚWIATŁA


Rozwój stylu fotograficznego Zbigniewa Treppy zapoczątkowały inscenizacje z końca lat 80. i egzystencjalne portrety z cyklu Spółka podróżna o-o oprawca-ofiara. Już wtedy Jego prace wyróżniały się ekspresją i przekroczeniem norm z zakresu „fotografii czystej” na rzecz poszukiwań związanych z zasadą fotogramu i pseudosolaryzacji, w czym należy dostrzec wpływ określonych technik, nie zaś samej ideologii, z zakresu modernizmu fotograficznego.

W ostatnim czasie (2007/2008) odbyły się wystawy Znaki Światła, która swe najlepsze miejsce znalazła w Domu Ojca, czyli w kościele pijarów w Krakowie. Od początku lat 90. rozpoczął się nowy okres w fotografii artysty, która się nie tylko teologią, ale nową formułą, która odnalazła w najtrudniejszych tematach ikonograficznych, nowe spełnienie artystyczne.

W czasach najnowszych twórczość religijna jest nie tylko niepopularna, ale nawet, podobnie jak w latach 20. i 30. XX wieku, modne jest atakowanie czy obnażanie światopoglądu chrześcijańskiego. Jednak niezwykle trudno jest w twórczy sposób nawiązać to takich tematów, jak: Ukrzyżowanie, Pascha czy chusta św. Weroniki. Przyjrzymy się pierwszemu tematowi. Treppa do tematyki ukrzyżowania dodał światło, ideę Chrystusa, oraz wyobrażenie rozpostartych dziecięcych ramion. Całość jest ekspresyjną formą, z nakładanym obrazem i dramatyzmem ujęcia. Artysta nie korzysta z upiększania ponadhistorycznej sytuacji, nie odgrywa teatru zdarzeń, ale udało mu się w serii tych prac uzyskać wyraz zmagania, cierpienia dotyczące całej ludzkości. W międzyczasie, w 1996 i 1997 r., powstały wystawy (Opera Infinita – Opera Aperta) o instalacyjnym i przede wszystkim teatralnym charakterze, które odebrałem jako sztukę o zbyt rozbudowanym arsenale środków formalnych, o nazbyt ekspansywnym znaczeniu architektury (wystawa w Łodzi). Ale w 1999 r. przy okazji ekspozycji Wobec Apokalipsy – Pocałunek Śmierci, która była jedyną tego typu prezentacją w Polsce i zapoczątkowała inne wystawy poruszające problem śmierci, Zbigniew Treppa okazał się dla mnie bardzo interesującym teoretykiem/teologiem, który w tekście Apokalipsa jedynie ocalająca zamieszczonym w katalogu dał zaskakującą, ale przekonującą diagnozę ostatecznego ocalenia przez Apokalipsę.

Zgłębianie natury fotografii, a nawet pokora wobec niej, doprowadziły Go do napisania dwóch książek z zakresu antropologii obrazu. Spośród nich dla fotografii bardzo ważna jest praca Całun turyński. Fotografia Niewidzialnego? (2004), która z pewnością przyśpieszyła formowanie się Jego ekspresyjnego i niematerialnego stylu. To jest prawdziwie energetyczna sztuka, gdyż tak jak relikwie i święte obrazy opiera się wierze. Nie ma innej sztuki niż energetyczna; sztuka by była Sztuką musi posiadać energię tak, jak naczynie wodę. Chyba, że jest to postać sztuki zredukowanej do minimal-artu czy postkonstruktywizmu, który może mieć aspekt duchowy jako artystyczny spadek po doświadczeniach Kazimierza Malewicza, który w realiach Związku Radzieckiego z pewnością nie mógł pisać o religijności, tylko o jej zredukowanej formule. Ale duchowość zawarta jest w wielu obrazach Malewicza, szczególnie tych z krzyżami. Do niego także odwołuje się w swej twórczości Treppa, gdyż jest otwarty na innowacyjne formuły modernizmu, ale o religijnych podtekstach. Widać to w tych fragmentach prac Treppy, w których pojawia się znak, np. w chmurach lub w falach wody. Na tym m.in. polega innowacyjność Jego prac, że nie są bezpośrednim nawiązaniem do koncepcji Malewicza, tylko jej interpretacją.

Gdzie zatem sytuuje się twórczość gdańskiego artysty? Prezentuje on postawę typu antropologicznego, posiłkującą się efektami i technikami modernistycznymi, ale wierna pozostaje podstawowej ikonografii chrześcijańskiej. Z tych powodów działalność artystyczna Treppy najbliższa jest Stanisławowi Wosiowi i Andrzejowi Różyckiemu, których twórczość od wielu lat należy do najważniejszych w Polsce, ponieważ łączyli duchowość i energetyczność sztuki z nastawieniem religijnym, w przypadku Wosia nawet mistycznym(!), co jest niezwykle trudne, ale możliwe do osiągnięcia.

 
za: Exit 2/2008