LITERATURA SZTUKA FILOZOFIA ESEJE RECENZJE FELIETONY WIERSZE OPOWIADANIA
______________________________________________________________________

Poezja: Piotr Grobliński ULICA PRZEDWIOŚNIE



x x x

nasze życie jest obliczone
na cztery psy

pierwszy tak się składa
zdycha gdy jesteś na wakacjach
ojciec bierze na siebie
jego śmierć

drugi umiera sam
nie masz akurat czasu
by mu pomóc płaczesz
dopiero gdy go chowasz w ziemi

trzeciego długo wozisz po
weterynarzach choć wcześniej
raczej się śmiałeś z tanich
egzaltacji

z czwartym starzejecie się razem
spacerując coraz wolniej coraz
głośniej gadając do siebie
na ulicy

nasze życie jest obliczone
na cztery psy
nasze życie jest oblizane


Alien

obrazy wystawiane w galeriach
po wewnętrznej stronie skóry miasta
oglądają się bez udziału publiczności

w snach o samospełniającym się planie
przeczesywał kwartały ulic wybierał
ludzi z basenów parkingów i hipermarketów
wieczorami obcy oglądali inne panoramy
inne widzieli kosmosy i tańce z gwiazdami
inne mieli sprawy dla reportera on zaś jak Ikar
nie był z nimi ani przeciw nim
nie był też obojętny jego Tybet był wszędzie
a Chiny nigdzie współczuł miastu
zasiedlanemu niebiańskim spokojem klasy średniej
nowy archetyp zakupów siatki reklamujące nicość
wszędzie kostka i dużo kafelków

przy ogniskach rozpalonych obok latarni
mięso tańczy hip hop
neon jaskrawym światłem zachęca
do wstępowania w wody Styxu
zagraj jeszcze raz tę smutna muzykę
do naszego filmu


x x x

miło się w sobie
pobawić tkanką miejską
wstawić na weekend unijne implanty
podnieść podatki aniołom
wydłużyć czas pracy zwierząt

smutna podaż pytań
łapie równowagę z wesołym popytem
ale indeks optymizmu spada
w ujęciu rok do roku
nie jesteśmy wcale piękniejsi

serce klasy średniej
bije w nas po twarzy


x x x

podróżowanie jest tańcem przestrzeni gonitwą
ogrodów roślinnych komórek wyświetlanych
rzutnikiem słonecznej projekcji na plan miasta

wskroś lotniczych zdjęć pada śnieg na wyspy
na żwirownie na wypukłe druki
materia rozprasza się ku prawej w kosmosie
wszystko w ruchu nawet kamienie na ścieżce

ciągła zmiana perspektyw nagłe skoki pulsu
para działkowców z cieknącym wiaderkiem
spokojnie przechodzi na emeryturę czas gra
muzykę na wodzie


x x x

filmy które oglądają się same
lecą w kinach po drugiej stronie snu
dlatego musimy się pakować jutro
przesyłki wspomnień zostaną oclone na lotniskach
przez celników znikąd

spisek zawiązuje się na naszych oczach
początek z napisem fine
budzi sprzeciw jednoznacznością ocen
wartość wyrażona liczbą gwiazdek
przypomina o przesyłce zagubionej w szatni


x x x

wciągnęliśmy na maszt sztandar pogrzebu
pogrzeb ciotki to niewielkie państwo
graniczące z jednej strony z cudem
życia z pustką straty z drugiej

pozostałe przy życiu ciotki szeptały ksiądz
mówił miał pewne trudności w momencie
żegna ją syn z żonami i dziećmi
ja wybierałem jak zawsze swoją
miss pogrzebu myśląc o paniach
minionego czasu

obraz pogrzeb ciotki jest szary z żółtym
słońcem droga do kaplicy jak dym
z komina do urny
wrzucono wiele głosów przeciw

śmierć kandyduje z naszego okręgu


Wiersze pochodzą z przygotowywanego do druku zbioru Ulica Przedwiośnie.